Dzisiejszy wpis będzie nieco bardziej prywatny. Jestem freelancerem i utrzymuję się tylko z tego od ponad 3 lat. W tym czasie bardzo wiele zmieniło się w moim życiu. Część na lepsze, a część na gorsze. Nie będę tu wspominał o rzeczach zawodowych, które wymieniałem już w poprzednich wpisach: 7 fajnych rzeczy w pracy freelancera i 5 niefajnych rzeczy w pracy freelancera. Skupię się na zmianach w życiu i sposobie bycia.
Odzyskałem wewnętrzny spokój
Tak. To chyba jeden z największych plusów zmiany pracy. Jestem spokojniejszy i bardziej wyluzowany. O ile naprawdę lubiłem moją poprzednią pracę w pogotowiu ratunkowym, o tyle nie mógłbym powiedzieć, że to był bezstresowy zawód.
Początki działalności jako wolny strzelec były ciężkie i miałem obawy, czy uda się z tego utrzymać. Nie będę ściemniał, że zawsze było super, bo nie było. Freelancing to naprawdę ciężki kawałek chleba i nie dla każdego. Ale jak już zaskoczy, gdy uda się wyrobić markę, zyskać stałych klientów, będzie z górki. O nachyleniu 60 stopni. Z wybojami i dziurami. Ale z górki.
Wewnętrzny spokój udało się osiągnąć dopiero po dłuższym czasie i teraz mogę śmiało powiedzieć, że czuję się zdrowszy, lepiej wypoczęty oraz zadowolony z życia. Chociaż skłamałbym, pisząc, że wszystko jest cacy. No ale w końcu nie ma rzeczy idealnych.
Nauczyłem się gotować
Gotowanie to czynność, której nie znosiłem. Najchętniej żywiłbym się mrożoną pizzą i jedzeniem z puszki. Nadal w sumie nie przepadam za spędzaniem kilku godzin przed garnkami, ale nie jest już problemem zrobienie czegoś bardziej wyszukanego niż spaghetti. Przyznam, że to całkiem przydatna umiejętność i nawet udało mi się jeszcze nikogo nie otruć.
Nauczyłem się oszczędzać i planować budżet
Planowanie budżetu mając wypłatę 10-tego każdego miesiąca i planowanie budżetu mając nieregularne wpływy to dwie zupełnie różne rzeczy. W pierwszym przypadku z góry wiesz, jaką kwotą dysponujesz na dany miesiąc, w drugim nigdy tego nie wiesz. Raz będzie więcej, raz będzie mniej. Raz klienci zapłacą w terminie, innym razem trzeba czekać tygodniami na przelew. A przecież do 10-tego trzeba opłacić większość rachunków i ZUS, a do 20-tego podatki. Trzeba mieć na jedzenie, na paliwo do samochodu, na nieprzewidziane wydatki i dobrze byłoby jeszcze, żeby zostało kilka złotych na jakieś kino. Zaplanowanie tego wszystkiego w sytuacji, gdy dostaje się dużo małych przelewów, zamiast jednego całościowego, nie jest łatwe.
Wiem naprawdę dużo o wielu rzeczach
Człowiek uczy się przez całe życie. W przypadku osób, które przekazują wiedzę innym, to stwierdzenie jest wyjątkowo trafne. Bazowanie jedynie na dotychczasowych doświadczeniach jest nieefektywne. Ciągle trzeba się uczyć, doszkalać, poszukiwać informacji i dowiadywać nowych rzeczy. Chociaż istnieje pewien minus tej sytuacji. Wiadomo, że kobiety wiedzą wszystko najlepiej, dlatego lepiej się nie mądrzyć, bo będzie foch – znam to z autopsji.
Potrafię powiedzieć „nie”
Nigdy nie byłem szczególnie asertywny. Gdy ktoś mnie o coś prosił, ciężko mi było odmówić. Ale odkąd nauczyłem się szanować swój czas i pracę, nauczyłem się mówić „nie”. W różnych sytuacjach – w relacjach zawodowych i prywatnych. Wyjątkiem jest moja narzeczona, której bardzo ciężko odmówić. Zmusiła mnie do remontu kuchni. A takie ładne, szare ściany były. Ech…
