Copywriting a ghostwriting – czym to się różni?

ghostwriting

Źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Ghostwriter.JPG

Po premierze filmu „Autor Widmo”, w reżyserii Romana Polańskiego, zapanował boom na ghostwriterów (nie, nie na ich usługi. Po prostu ghostwriterem łatwo było się nazwać). Sam zastanawiałem się, jakby to było świetnie być „widmem” i czerpać z tego zyski. Potem zmądrzałem. Prawda jest zupełnie inna i nie ma nic wspólnego z filmowymi realiami.

Myślę, że należy zacząć od stwierdzenia, że ghostwriter jest (powinien być) jak Yeti – wszyscy o nim słyszeli, ale nikt go nie widział. I słusznie, bo czy autor widmo, rzeczywiście byłby „widmo”, gdyby reklamował się na potęgę? No chyba nie.

Ghostwriterzy istnieją i mają się dobrze

Osobiście nie uważam tego procederu za coś złego i nie godzi w moje poczucie etyki (pod warunkiem, że rzecz jest odpowiednio ustalona między stronami i nie ma znamion oszustwa). Jednak tych, którzy nie wiedzą, należy uświadomić, że ghostwriting – czyli pisanie tekstów za kogoś i przypisywanie tej osobie autorstwa – jest według polskiego prawa co najmniej niemile widziane. Nie wiem jak to wygląda w innych państwach, ale nasze ustawodawstwo jasno precyzuje, że prawa autorskie są niezbywalne. Oznacza to, że nie można komuś przekazać praw autorskich do utworu. Nie należy tego mylić z majątkowymi prawami, które można przekazać/odsprzedać i na tym właśnie opiera się praca wszystkich twórców wykonujących autorskie dzieła. Obraz, tekst, rzeźbę, utwór muzyczny, czy jakiekolwiek inne dzieło można sprzedać, ale nie można (legalnie) odstąpić autorstwa. Innymi słowy autor, nadal pozostaje autorem, chociaż kto inny czerpie zyski z jego dzieła.

Kim są autorzy widmo?

Z tym bywa różnie. Rzecz jasna nie ma żadnych statystyk, mogących określić kim są widma, ale najczęściej będą to osoby, mniej lub bardziej związane z pisaniem. Dziennikarze, pisarze, copywriterzy, często profesorzy różnych dziedzin, a niekiedy osoby nie mające nic wspólnego z tym zajęciem. Nazwać się ghostwriterem czy copywriterem jest łatwo. Być nim w rzeczywistości – niezwykle trudno. O kulisach pracy autora widmo, możecie przeczytać na przykład tutaj.

Portfolio ghostwitera? A to dobre!

Skoro już przebrnęliśmy przez to czym ghostwriting jest, nasuwa się pytanie „jak znaleźć ghostwritera?”. No nie jest to łatwa sprawa. Copywriter może być autorem widmo, ale nie musi i na odwrót. Należy jasno podkreślić, że coś takiego jak portfolio ghostwritera nie istnieje, bo nie może! Skoro dobrowolnie „oddajemy” prawa autorskie do danego utworu, to nie możemy umieszczać go w portfolio.

Żaden autor widmo nie pochwali się swoim dorobkiem i klientami. Żaden. A jeśli jest inaczej, to jest dupa, a nie ghostwriter. Złamie w ten sposób świętą umowę poufności.

Oczywiście nie oznacza to, że autor widmo nie ma żadnych próbek tekstów. Zdecydowana większość autorów – jeśli nie wszyscy – traktuje ghostwriting, jako dodatkowe źródło zarobku i z całą pewnością ma masę własnych tekstów. Jak już wspominałem autor widmo jest często dziennikarzem, copywriterem lub po prostu pisarzem.

Przy poszukiwaniu autora widmo, należy również z duża ostrożnością podchodzić do osób, które mocno reklamują tego typu usługi. Ghostwriting jest zasadniczo „nielegalny” (to brzmi prawie, jakbyśmy sprzedawali narkotyki dzieciom) i reklamując się tym, można ściągnąć sobie i klientowi na głowę kłopoty. Dlatego często można spotkać ofertę ghostwritingu, wciśniętą, gdzieś pomiędzy inne usługi, tak, żeby była dostępna, ale nie za bardzo – w myśl zasady „kto szuka, ten znajdzie.”

Ghostwriting jest drogi

Cena to kolejna poszlaka, informująca nas o tym, czy mamy do czynienia z amatorem czy profesjonalistą. Ghostwriting wymaga  dochowania tajemnicy bez względu na wszystko. Innym czynnikiem, dla którego ta usługa jest droga, to fakt, iż nie można czerpać żadnych korzyści z własnego utworu – ani materialnych, ani niematerialnych (sława i chwała). Piszesz, dostajesz umówioną kwotę i cześć. Żadnych tantiemów, żadnej możliwości pochwalenia się dziełem. Jeśli książka stanie się światowym bestsellerem, to jej prawdziwy autor nie będzie miał z tego nic. Dlatego ghostwriting, nie tyle nie jest tani, co zwyczajnie jest dużo droższy niż zwykły copywriting.

Copywriting nie jest ghostwritingiem!

Na zakończenie wypadałoby wyjaśnić dlaczego copywriting nie równa się ghostwritingowi. Częstym błędem, przy podpisywaniu umowy o przeniesienie majątkowych praw autorskich, jest mniemanie, że jednocześnie przenosi się pełne prawa autorskie na zamawiającego. Nie przenosi się. Autor tekstu nadal pozostaje autorem, choć nie czerpie z tego tytułu żadnych majątkowych korzyści, oprócz umówionej zapłaty.

Klauzula poufności w umowie z przeniesieniem majątkowych praw autorskich

Kilkukrotnie zdarzyło mi się, że dostałem umowę z tak zwaną klauzulą poufności. Oznacza to, że twórca jest zobowiązany dochować tajemnicy i nie może w żaden sposób wyjawić co pisał i dla kogo. Wiem, że nie jestem jedyny i wielu copywriterów borykało się z problemem, jak właściwie traktować taki zapis. Otóż moim zdaniem, to już jest ghostwriting i taka umowa powinna być rozpatrywana właśnie w tej kategorii.

Copywriter, content writer, bloger, dziennikarz obywatelski.

Z wykształcenia ratownik medyczny; copywriter freelancer z zamiłowania i zawodu. Zanim zarobiłem pierwszą złotówkę na copywritingu, wystukałem miliony znaków, doskonaląc warsztat pisarski. Kwatera Copywritera to moja osobista marka, która od dziś pracuje na Twój sukces.

Copywriting a ghostwriting – czym to się różni?
5 (100%) 1 vote