Blogi informacyjne a inne media

kod binarnyW świetle ostatnich wydarzeń i tego co obserwuję na portalach informacyjnych, zastanawiam się co bardziej się liczy – sensacja czy informacja. Szybki news, z pobieżną informacją, lecz dodany w jak najkrótszym czasie; czy analityczny tekst, opublikowany z opóźnieniem, ale dogłębniej analizujący problem. Podobnie ma się rzecz z telewizją – dziennikarski skrót, czy opinia eksperta?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, bo oczywiście obie formy są tak samo ważne i uzupełniają się nawzajem. Istotne natomiast, by to co nam przekazują media, było prawdą a nie spekulacją lub – co gorsza – manipulacją. Od kiedy zająłem się blogowaniem bardziej przyglądam się temu co się mówi, pisze i słyszy. I przeraża mnie to, co zacząłem dostrzegać – jak bardzo jesteśmy manipulowani. Wprawdzie to jest truizm i niby każdy o tym wie, ale mało kto potrafi dostrzec. W końcu, gdyby to było takie proste, to cóż to byłaby za manipulacja?

Żyjemy w społeczeństwie informacyjnym

Karmieni dziesiątkami newsów dziennie oraz całymi strumieniami informacji, których nie jesteśmy w stanie odsiać. Nie istnieje żaden filtr oddzielający bardziej wartościowe treści od mniej wartościowych, czy wreszcie śmieciowych. Jedyny filtr to taki jaki sami sobie założymy w naszej głowie. Dodatkowo można korzystać z czytników RSS, by subskrybować jedynie te portale i blogi, które mają coś ciekawego do powiedzenia. Jednak, o ile coś takiego łatwo zrobić w sieci, o tyle w telewizji i prasie papierowej dostajemy już gotowy zestaw tekstów o pewnym profilu politycznym czy poglądowym. Bo nie oszukujmy się, nie ma stuprocentowej obiektywności w jednym źródle.

Co robimy najczęściej?

Przeglądamy pobieżnie tytuły ew. leady, by wyłowić to co może nas zainteresować. A tym tkwi pułapka. Chwytliwy tytuł przykuwa uwagę. Większość ludzi skupia się na pierwszym i czasami ostatnim akapicie artykułu, pobieżnie tylko przeglądając resztę. Autorzy doskonale o tym wiedzą i wykorzystują ten mechanizm, by przemycić jakąś sensacyjną wiadomość, niekoniecznie w 100% pokrywającą się z prawdą, za to kształtującą już pewien pogląd na sytuację. Czy to nie jest manipulacja?

 Najszybszą i najbardziej popularną formą przekazywania informacji jest oczywiście news – skrótowa wiadomość na temat danych wydarzeń. Tak się niestety składa, że to ona najczęściej definiuje dalsze postrzeganie tych wydarzeń. Nie jesteśmy w stanie jednakowo przyswajać i interpretować złożonych danych, dlatego nasze umysły przyzwyczajone do szybkiego przetwarzania wiadomości, skupiają się głównie na tych migawkach – krótkich porcjach informacji, jakimi są newsy.

Gdy pierwsza informacyjna fala minie, nadchodzi okres dogłębniejszych analiz, wyjaśnień, dociekań itd. Problem w tym, że ludzie nie lubią czytać dłuższych tekstów. Mając już powierzchownie ukształtowany pogląd, dzięki krzykliwym, faktoidalnym nagłówkom, uważamy, że już wszystko wiemy i nie potrzeba zagłębiać się w temat. Inaczej sprawa ma się z telewizją, gdzie bardziej liczy się sensacja, by przykuć uwagę odbiorcy. Dlatego nie oglądam telewizji, a jeśli już oglądam to zawsze kilka różnych kanałów, by mieć ogląd na sytuację z różnych punktów widzenia, a nie „jedynego słusznego”.

Wolę czytać artykuły niż przeglądać newsy

Z tego prostego powodu, że mogę mieć przynajmniej częściowe przekonanie, że autor zrobił research, na podstawie którego napisał tekst. Zastanowił się, dobrał odpowiednie słowa, nie bawił się we wróżenie z fusów. To oczywiście tylko ogólne założenie, bo równie dobrze może dochodzić do odwrotnych sytuacji – news był sprawdzony, a jego rozwinięcie jedynie czystą fantastyką. Tak się również zdarza.

A jeszcze bardziej lubię czytać blogi.

Opiniotwórcze, dziennikarskie, o społeczeństwie, polityce czy życiu. Blogerzy przykładają się do pracy, bo teksty które piszą, tworzą ich markę. Wyrażając poglądy, pokazują kim naprawdę są. Nie mogą sobie więc pozwolić na pisanie głupot (choć nie twierdzę, że tego nie robią). Zauważyłem – zarówno u siebie, jak i u innych osób prowadzących blogi – że największą popularnością cieszą się krótkie, niewymagające myślenia notatki typu przeczytaj i zapomnij. Newsy albo plotki. Dlatego też staram się wyważyć proporcje pomiędzy tekstami dającymi do myślenia, a lekkimi, nie zmuszającymi do refleksji wpisami. Robiłem tak na poprzednim blogu i robić będę tutaj, by czytelnicy mieli zarówno trochę zabawy, jak i możliwość głębszych przemyśleń.

A na koniec mały Quizz

Przeczytaj jeszcze raz, uważnie, ten wpis i zgadnij w którym miejscu zostałeś/-aś przeze mnie zmanipulowany. Zaznaczam, że to jedynie niewinny trick. Jeśli wiesz daj lajka. I nie podawaj odpowiedzi w komentarzu, niech inni też pogłówkują ;)

Copywriter, content writer, bloger, dziennikarz obywatelski.

Z wykształcenia ratownik medyczny; copywriter freelancer z zamiłowania i zawodu. Zanim zarobiłem pierwszą złotówkę na copywritingu, wystukałem miliony znaków, doskonaląc warsztat pisarski. Kwatera Copywritera to moja osobista marka, która od dziś pracuje na Twój sukces.

Blogi informacyjne a inne media
Oceń ten wpis